
Wydaje mi się, że o tej książce słyszał już każdy i myślę, że wywołuje u wielu bardzo pozytywne emocje. Początkowo byłam sceptycznie nastawiona do tej książki. Nigdy nie interesowała mnie fantastyka, nie umiałam odnaleźć się w magicznych światach z wilkołakami, czy upadłymi aniołami (właściwie dalej tak jest). Żyłam za to w wyimaginowanym świecie z ogromną ilością przesłodzonych romansideł, idealnych chłopaków, a czasem złamanych serc. Początkowo, gdy usłyszałam o niej i o pozytywnych opiniach na jej temat, byłam jej całkiem ciekawa. Ciekawość niestety minęła w momencie, gdy zapoznałam się z opisem...
Co?? Piękna i Bestia?? Łowczyni?? Czarodziejskie istoty?? Fae?? O nie nie nie, to nie dla mnie.
Ale...